Czerwcowe nowości kosmetyczne, czyli jakie kosmetyki warto kupić! – cz.1

Dzisiaj pokażę Wam kilka nowych kosmetyków, które zagościły w moim kuferku i pozostaną na dłuuugo! Będą to głównie kosmetyki kolorowe. Poza tym, chcę niektóre z nich porównać, z tymi, których używałam wcześniej. Jak bardzo się różnią, jak łatwo się je aplikuje i jak długo pozostawiają na twarzy pożądany efekt. W tym poście opiszę tylko część produktów, kolejną opiszę w następnym wpisie 🙂 Na początek jednak – co właściwie znalazło się moich nowościach!

Produkty:

* rozświetlacz MAC Soft and Gentle oraz rozświetlacz z My Secret
* Puder mineralny MAC Mineralize
* Bronzer the Balm Bahama Mama
* Bronzer KOBO Sahara Sand
* Kredki do konturowania twarzy KOBO w dwóch odcieniach
* Pigmenty z KOBO w trzech odsłonach: Frosty White, Sea Shell oraz Misty Rose
* Pomadki KOBO matowe, odcienie Colour Trends Pink Love oraz Matte Lips Lila Rouge

Ogólnie jestem bardzo zadowolona z zakupów. Spełniły moje oczekiwania, dlatego wiem, że z czystym sumieniem mogę Wam te produkty polecić!

Zacznę od MAC Soft and Gentle. Rewelacyjny rozświetlacz. A próbowałam wielu. Pozostawia na kościach policzkowych wyraźny, ale pięknie gładki połysk. Nie wygląda sztucznie i wystarczy muśnięcie pędzlem by uzyskać wspaniały efekt. Świetnie komponuje się ze skórą, a nie „zostaje na pędzlu”. Trzyma się skóry. W porównaniu z innymi jakie miałam okazję przetestować (m.in. Rimmel – z zestawu Kate Sculpting Kit, też NYC Cosmetics – z Cheek Contour Duo Palette) to wreszcie produkt, którego szukałam. Jego sporo tańszym odpowiednikiem, ale również zaskakująco dobrym jest rozświetlacz z My Secret. Naprawdę byłam pozytywnie zaskoczona jakością tego produktu, przy stosunkowo niskiej cenie! Koniecznie wypróbujcie, bo warto. Jeżeli niekoniecznie chcesz na swoje kosmetyki wydawać większe kwoty, to ten rozświetlacz jest krótko mówiąc tani, a bardzo dobry!

Puder mineralny MAC Mineralize – delikatny puder, który stanowi świetne tło dla nałożenia później innych kosmetyków suchych. Daje naturalne wykończenie. Nie ma ryzyka otrzymania efektu maski. Naprawdę polecam ten produkt.

Bronzer The Balm Bahama Mama – nad bronzerem zastanawiałam się długo, bo zależało mi na chłodnym odcieniu. Wcześniej korzystałam z NYX Cosmetics Cheek Contour Duo Palette. Był dobry, ale o tym słyszałam świetne opinie. I słusznie. Ma piękny odcień, który świetnie wtapia się w skórę tworząc z nią jednolitą całość. Jest trwały. Pozwala na na wyraźnie zaznaczenie konturu twarzy. W połączeniu z wcześniej nałożonymi kosmetykami „na mokro” – rewelacyjny efekt.

Bronzer KOBO Sahara Sand – używam go na przykład nieco pod linią gdzie nakładałam ciemny bronzer . Tak dla dopełnienia całości lub w bardzo delikatnych makijażach. Produkt o dobrej jakości i niskiej cenie. Ciekawa jestem jak będzie grał w duecie z bronzerem tej samej marki, ale odcieniem Nubian Dessert, niestety nie był dostępny 🙁 Jak będę miała okazję to sprawdzę!

Kredki do konturowania KOBO – kolejny strzał w dziesiątkę! Ze względu na idealne odcienie, łatwość w aplikacji i trwałość. Korzystałam także z kremowych kosmetyków do konturowania tej marki i są równie dobre, jednak wygoda nakładania kosmetyku w kredce wygrała! Poza tym umożliwia lepszą precyzję w działaniu. Potem wystarczy rozetrzeć kolor gąbeczką i uzyskujemy efekt pięknie podkreślonych kości policzkowych, optycznego wyszczuplenia twarzy i jej wyrazistego wyglądu.

Pigmenty KOBO w trzech odsłonach. Poza tym, że możesz użyć ich w kącikach oczu, dla rozświetlenie i otwarcia spojrzenia, to nadadzą się także na powiekę ruchomą, wszystko zależy od Ciebie. Pigmenty są trwałe, nie osypują się, ale ładnie trzymają się skóry (odpowiednio przygotowanej). Poza tym kolory są przepiękne! Drobinki odbijają światło, co dodatkowo nadaje świeżości. Podoba mi się zwłaszcza odcień Sea Shell, ale każdy z nich jest przeze mnie często używany. Bardzo ładnie komponują się z innymi cieniami.

Pomadki KOBO – obie są matowe, obie mają soczyste kolory, są trwałe i mają głęboki i mocny pigment. Pozwalają na otrzymanie trwałego i głębokiego koloru. Dają ładne wypełnienie ust – bez prześwitów, bez grudek. Gładkie i pełne usta. Do tej pory zachwycałam się jakością pomadek z Golden Rose (i nadal tak jest), ale teraz znalazłam konkurencyjne!

To podsumowanie części pierwszej, niebawem kolejne! A Wy używałyście którychś z wymienionych tu kosmetyków? Może znacie i możecie polecić inne?

Start typing and press Enter to search