Jak dbam o pędzle do makijażu? Jak i czym myję i dezynfekuję.

Zacznę od tego, że od tego w jaki sposób traktujemy swoje pędzle (choć oczywiście sporą rolę odgrywa ich jakość) zależy to jak długo i dobrze będą nam służyły. Poza tym, pamiętając że dotykamy nimi twarzy i możemy przenosić zanieczyszczenia, bakterie i inne wynalazki – tym bardziej powinnyśmy zwracać uwagę na to czy są dobrze wyczyszczone i zdezynfekowane. Jak często zatem myć pędzle? To zależy. Ja na przykład myję je dokładnie po każdym użyciu, zwłaszcza te którymi nakładam kosmetyki „na mokro” ale wiem, że takiej konieczności nie ma. Wszystko zależy od tego do czego dany pędzel jest używany. Dlatego na przykład pędzle do nakładania podkładu, pomadek czy eyelinera myje się o wiele częściej niż inne.

Mimo, że przygodę z makijażem tak na dobre rozpoczęłam stosunkowo niedawno, to metod mycia i pielęgnacji pędzli wypróbowałam kilka. I tak jak na początku używałam specjalnych płynów do mycia pędzli, tak dziś akurat ich używam najrzadziej, choć nie mogę zarzucić im kiepskiej jakości. Znalazłam sposoby na szybsze i nawet skuteczniejsze czyszczenie.

Tak jak po płynie m.in. z Golden Rose przyszedł czas na stosowanie żelu do czyszczenia twarzy z Ziaji, delikatnych szamponów – tak dziś najczęściej używam zwykłego mydła Biały Jeleń, który jak się okazało świetnie sprawdza się w tej roli. Pozwala na dokładne umycie pędzli i gąbeczek. Potem wystarczy je tylko zdezynfekować i gotowe (polecam spray do dezynfekcji z apteki – np. skinsept).

Jednak rzecz nie leży w samym czyszczeniu czy dezynfekcji. Pytanie jeszcze jak to robimy i jak potem traktujemy pędzle.

# Po pierwsze – myjąc pędzel nie naruszaj w żaden sposób jego kształtu. Mając namydlone ręce lub z odrobiną kosmetyku do czyszczenia, delikatnie głaszcz wypłukując zanieczyszczenia, ale nie rozdzielaj włosia, nie wyginaj na różne strony i staraj się nie myć pędzla ustawiając go włosiem do góry. Wtedy woda może dostać się pod włosie do trzonka, co może spowodować psucie się pędzla lub co gorsza jego gnicie.

#Po drugie – susz pędzle naturalnie. To znaczy nie przyspieszaj schnięcia pędzli kładąc je na kaloryferze lub przy użyciu suszarki, ponieważ możesz je zniszczyć, napuszyć i spowodować szorstkość i wypadanie włosia. Najlepiej gdy ułożysz pędzle na ręczniku na brzegu stołu tak by końcówki z włosiem wystawały poza krawędź i były w powietrzu lub gdy masz możliwość susz je „do góry nogami”. Wówczas woda nie dostanie się do trzonka, a pędzle nie stracą swojego kształtu.

#Po trzecie – przechowuj pędzle we właściwym miejscu. Nie w łazience, gdzie może im szkodzić zmienna temperatura i duża wilgotność, ale najlepiej w szufladach z przegródkami, zamkniętych szklanych pojemnikach lub specjalnych tubach. Zamknięcie ich nie jest konieczne, ale pomaga zapobiec osiadaniu się kurzu na włosiu. Najważniejsze by odseparować pędzle od działania ciepła i wilgoci.

Jeżeli masz problem z puszeniem się pędzli to możesz zastosować specjalne siateczki na pędzle. Jest to bardzo skuteczny sposób by pędzle zachowały swój pierwotny kształt.

Jeżeli masz taką możliwość to miej dwa zestawy pędzli i co jakiś czas daj jednemu z nich „odpocząć” i korzystaj z drugiego – tak na zmianę, to też pozwoli dłużej się nimi cieszyć.

Obecnie najwięcej pędzli mam marki Hakuro i Zoeva. Znajdzie się także pędzelek z Hebe, który zaciekawił mnie podczas ostatnich zakupów i przyznaję – bardzo dobrze mi się na nim pracuje. Najstarszy i zarazem mój pierwszy pędzelek ma jakieś 4-5 lat, to taki pędzel do nakładania cienia, nie pamiętam dokładnie gdzie go kupiłam, być może w jakimś Rossmannie, ale służy mi do dziś 🙂

Co do kupna pędzelków – bardzo często jest tak, że niestety wyższa cena i znana marka oznacza lepszą jakość, ale są wyjątki. Pędzel z Hebe kupiłam za ok. 19 zł i jest bardzo przydatny, a mój pierwszy pędzelek to typowy „no name” , a do dziś jestem z niego zadowolona. Nie dowiesz się póki nie spróbujesz !

A Wy dziewczyny, jakich pędzli używacie?

Start typing and press Enter to search