Nie musisz być perfekcyjny, żeby być fajnym !

Nie masz czasem wrażenia, że dookoła Ciebie wszyscy są do znudzenia pozytywni, podczas gdy Ty tego akurat dnia masz ochotę schować się w koc z butelką wina, filmem z którego nic nie zapamiętasz i w za dużej starej koszulce, o której istnieniu wiesz tylko Ty ? A chwilę później, patrząc na tych wszystkich efektywnych, entuzjastycznych i pełnych energii ludzi zaczynasz mieć wyrzuty sumienia, bo może Ty także powinieneś właśnie mknąć robić jakieś fantastyczne rzeczy, uwieczniać je na zdjęciach i wrzucać namiętnie na portale, gdzie wszyscy będą się zachwycać jaki to jesteś super, oh i ah, że taką masz siłę i motywację..

Myślę, że jak czujesz się po prostu beznadziejnie jak nigdy wcześniej, to nie musisz udawać, że jesteś pachnącym radością kwiatkiem. Możesz przecież, gdy ktoś Cię zapyta : jak się masz, odpowiedzieć, że kiepsko i źle. Bo to takie ludzkie. Nie będzie to komuś pasowało, no to trudno.. Pozostaje jeszcze kwestia tego, że nie każdy kto pyta nas o samopoczucie, naprawdę chce wiedzieć „co u nas” ,czasem jest to po prostu odmiana rozmów z typu „o pogodzie”. No i tu też wykaż się taktem i wyczuciem chwili, bo lepiej nie streszczać obcej osobie swojego tragicznego poranka i tego jak to makijaż Ci dziś nie wyszedł, w pośpiechu oparzyłaś język kawą, spadła Ci na bluzkę kanapka i autobus Cię ochlapał jak wiał Ci z przed nosa z przystanku. Nie każdy faktycznie ma ochotę tego słuchać, a jak jego pierwszym wrażeniem o Tobie będzie obraz marudnej księżniczki, płaczącej nad złamanym paznokciem, to raczej średnio ułatwi Ci nawiązywanie nowych znajomości. Bo widzisz słuchanie narzekań i zwierzeń kogoś bliskiego gdy ma słabszy dzień nikomu nie przeszkadza ( przynajmniej nie powinno ), ale wysłuchiwanie narzekania, kogoś kogo widzimy pierwszy raz w życiu czy pierwszy raz od kilku lat, bywa uciążliwe. Nie zmuszaj do tego swojego nowego rozmówcy.

Dla mnie zawsze było ciekawe skąd mamy w sobie to dążenie do spełnienia czyichś oczekiwań. Skąd założenie, że musisz wszystkim trąbić, że u Ciebie super, jak u Ciebie nie super, a nawet gorzej? Ale jakby tak spojrzeć na to z szerszej perspektywy, to już od dziecka kiełkuje w nas poczucie odpowiedzialności za to, czego ktoś od nas żąda. Dorastamy w poczuciu, że będziemy docenieni i uznani za wartościowych i wystarczająco dobrych, gdy spełnimy pewne kryteria, które ktoś nam narzuca. Stawia się przed nami różne zadania, którym musimy podołać, by usłyszeć słowa uznania. A co jeśli mamy na siebie inny pomysł, co jeżeli zajęcia i wyzwania stawiane przez innych, po prostu nie są z naszej bajki i spełnimy się w czymś kompletnie innym?

Ludzie mają wobec siebie nawzajem różnego rodzaju oczekiwania. Nie ważne, czy mowa o mamie, tacie, przyjaciółce, partnerze – tak to już jest. Generalnie to od malucha słyszysz, że masz być naj w szkole, cool na podwórku, mieć świetną pracę, cudny wygląd i to wszystko na co masz tyrać do odcięcia musisz przyjmować z uśmiechem na twarzy i z zadowoleniem w głosie. Masz mieć także pasję i się jej poświęcać, masz się udzielać, ale jednocześnie być oddanym rodzinie. Tyle zbiera się tego „masz”, „musisz” i „powinieneś” , że uwierz mi, jeśli zaczniesz tego słuchać i traktować na serio, to zwariujesz.

Nie musisz być jak inni. Po co ? Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie oczekiwał. Znajdą się i tacy, którzy stwierdzą, że jeżeli ich wymagań nie spełnisz to jesteś beznadziejny, do niczego się nie nadajesz. Bo widzisz ludzie z jakiegoś powodu gotowi są akceptować tylko to, co zgadza się z ich własna wizją „normalnej” rzeczywistości. Wszelkie odchyły od tej wizji będą hejtowane. To dziwne, ale nieczęsto akceptuje się inność, mimo licznych deklaracji, że każdy jest wolny i żyje jak chce. Co za tym idzie, jeżeli ktoś dzięki swojej unikatowej osobowości osiągnie sukces to co niektórym jest z tym źle. Bo łatwiej znosić czyjeś niepowodzenia niż osiągnięcia. Wszyscy będą Cię lubić, póki nie masz „lepiej od nich”. Dlatego zastanawiało mnie zawsze powiedzenie, że „prawdziwych przyjaciół poznajesz w biedzie”. Myślę, że dziś to właśnie w razie sukcesu zostają przy nas prawdziwi i szczerzy przyjaciele. Bo kiedy cierpimy, to innym miękną serca i łatwiej im okazać pomoc, empatię, poświęcić czas. Kiedy nam się coś udaje, z ludzi wychodzi ich prawdziwa natura, prawdziwe intencje wobec naszej osoby.

Dlatego nie warto swojego szczęścia uzależniać od poklasku innych, czy od ich zdania. Nie należy pokładać nadziei na swoje lepsze jutro w czyichś rękach. Nie skupiajmy się na tym jak zrobić dobrze innym lecz na swoim życiu i na tym jak osiągnąć zamierzone cele. Nie udawajmy kogoś kim nie jesteśmy. Nauczmy się, że to nie zdanie innych na nasz temat tak naprawdę o nas stanowi, ale to co my sami o sobie myślimy. Owszem, zmieniać się w zadufanego w sobie buca też nie można, wystarczy jednak że odróżnisz tych, którzy dbają o Twoje dobro i dlatego zwracają Ci na pewne rzeczy uwagę, od tych, którzy chcą Cię sobie podporządkować i dlatego komentują, krytykują, „życzliwie radzą”. Nie bądźmy sztuczni i przerysowani, ale ludzcy i szczerzy. A przede wszystkim nie oszukujmy samych siebie i przyznajmy, że nie musimy być perfekcyjni i wiecznie pozytywni na siłę, by być najlepszą wersją siebie.

Start typing and press Enter to search