Najskuteczniejszy sposób na odchudzanie – koniecznie musisz go znać!

Na początek pytanie: ile razy zaczynałaś się odchudzać? Albo ile razy mówiłaś sobie, że od jutra zaczniesz ćwiczyć, jeść bardziej zdrowo itp? Ja swego czasu bardzo często i równie często kończyło się to jeszcze szybciej niż zaczęło. Dlaczego nasze „przechodzenie na diety cud” oraz „projekt pt. będę bardziej fit” to często nieudane próby? Jak to się dzieje, że te wszystkie pozytywne ‚fitneski’ mają w sobie tyle motywacji i energii i ich diety są skuteczne?

 

Wszystko zaczyna się w głowie – jak zawsze!

Myślę, że problemem większości z nas jest podejście. Kobiety za wszelką cenę chcą coś w sobie zmieniać. Zawsze dostrzegą nawet najbardziej ukryty pod spódnicą niechciany kilogram. Zawsze znajdą coś, co w sumie mogłyby poprawić, bo nie wygląda idealnie. A prawda moje drogie jest taka, że nie ma idealnych ludzi. Nie każda ma predyspozycje do posiadania patykowatych nóg, wcięcia w talii itp. Za to każda ma predyspozycje do bycia piękną, zdrową kobietą.

Przeszłam w życiu na wiele diet. Przez jakiś czas byłam na dwóch jednocześnie – bo na jednej głód mi doskwierał.. ale na poważnie i do rzeczy!

ZMIEŃ SWOJE PODEJŚCIE DO DIETY

Przekonanie, że dieta to wyrzeczenia, jedzenie sałaty i chodzenie na wiecznym głodzie już dawno odeszło do lamusa. Dziś każda świadoma kobieta wie, że żeby chudnąć trzeba jeść. I to nie tylko warzywa i owoce!

W naszych głowach samo słowo „odchudzanie” kojarzy się źle, bo z tym, że nie akceptujemy siebie. Ugryź temat z innej strony. Pomyśl o zdrowszych nawykach ze względu na to jak kochasz swoje ciało i jak chcesz o nie dbać.
U mnie kompleksy dotyczące wyglądu skończyły się dokładnie wtedy gdy w moim życiu pojawił się X. Czasem potrzebujemy tego, by ktoś pokochał nas za to jakie jesteśmy bez zastrzeżeń i wtedy następuje pełna akceptacja. Widząc zachwyt w oczach ukochanego czujemy się jak milion dolarów w najlepszej odsłonie i wcale nie musimy mieć wymiarów 90x60x90 i wieczorowej kiecki na sobie.

W tej chwili cokolwiek robię ze swoim ciałem – robię z niemałą przyjemnością.

 

PRZYZNAJ PRZED SOBĄ, ŻE LUBISZ JEŚĆ

Jedzenie to przyjemność. Jeżeli tak jak ja lubisz jeść, to przykro mi, ale te wszystkie przepisy na zgubienie 5 kg w tydzień, diety 1000 kcal (o zgrozo!) nie zdadzą egzaminu. Poza tym uwielbiam urozmaicać posiłki, a nie jeść jałowe glutowate papki. Życie jest za krótkie, żeby odmawiać sobie non stop czegoś co tak się lubi. Poza tym im bardziej sobie zakazujesz, tym bardziej chcesz. Totalnie bez sensu. A przecież można prostymi nawykami pomóc sobie i zgubić parę kilo nie głodząc się. Tak – są na to sposoby! Co więcej nie ma już dziś racji bytu nawet teoria o przymusowych 5-ciu posiłkach dziennie. Wszystko zależy od tego ile godzin jesteś na nogach, jaki masz tryb życia. W moim przypadku 5 posiłków się sprawdza, ostatni ok. 3h przed snem. Jeżeli jednak Twój organizm toleruje 3 posiłki o stałych porach – nie zmuszaj się do jedzenia więcej. Słuchaj siebie.

ZNAJDŹ SIŁĘ I MOTYWACJE W SOBIE

Teraz zdradzę Ci tajemnicę. Kiedyś dosłownie NIENAWIDZIŁAM aktywności fizycznej. Naprawdę. W podstawówce WF był moją zmorą i najgorszym koszmarem. Całe gimnazjum i liceum miałam zwolnienie z wychowania fizycznego. Jednak pod koniec liceum coś się we mnie zmieniło. Nie wiem czy to miłość do jedzenia kazała mi ruszyć tyłek czy fakt, że wejście po schodach kończyło się zadyszką, czy może to, że zaczęłam się robić okrąglutka.

Ważne, że wtedy znalazłam w sobie motywację, która trwa do dziś. Teraz nie wyobrażam sobie swojego dnia bez choćby 30 minut treningu. Mam z tego satysfakcję, kręcą mnie endorfiny, a już najbardziej motywuje mnie kibicowanie mojego X jak ćwiczę (hahaha) – nic mnie tak nie motywuje, jak jego ukradkowe spojrzenia i komentarze! Takiego dopingu życzę każdemu 😀 !

Czy od początku było mi tak łatwo i przyjemnie trenować? Oczywiście, że nie! Do dziś pamiętam moje pierwsze podrygi, wtedy jeszcze z filmikami Ewy Chodakowskiej. Po 15 minutach byłam zasapana jak stara niewyciągająca lokomotywa, a wyglądałam jeszcze gorzej niż się czułam. Dramat! Nie raz podczas kolejnego trudnego dla mnie ćwiczenia miałam ochotę trzasnąć komputerem o ścianę, a Chodakowskiej wysłać listownie jakąś wiązankę w odwecie za tą katorgę.

Początki nigdy nie są łatwe. Ale jak już je pokonasz i zaczniesz zauważać zmiany w swoim ciele, organizmie, samopoczuciu i tym, że coś co sprawiało Ci trudność teraz jest przyjemne – to wszystko wynagradza.

Nie obiecuję Ci, że będzie łatwo. Nikt Ci tego nie obieca chyba, że życie mu niemiłe. Mówię Ci jedynie, że warto.

Jeżeli masz za sobą podobną drogę lub drogę całkiem inną od mojej – zapraszam Cię do podzielenia się tym poniżej!

P.S. Dla tych, którzy są na początku drogi dodam na pocieszenie, że nawyki stają się faktycznie nawykami po 3 tygodniach. Zaciśnij zęby i bądź wytrwała przez 3 tygodnie i zobacz co się wydarzy!

Buziaki!

Start typing and press Enter to search