Czy optymizmu można się nauczyć?

Piszę ten tekst, a gdy patrzę za okno, gdzie niebo zdaje się być całkowicie pod pierzyną z gęstych szarych chmur w powietrzu unosi się smog, a słońca ani widu, ani słychu – zaczynam sobie zdawać sprawę, że pozytywne podejście do życia to kwestia wyboru. Dlaczego? Ponieważ mimo tej szarości za oknem czuję się po prostu dobrze. Świadomy wybór dotyczy tego jak chcesz przeżyć swoje życie, jak chcesz widzieć ludzi i zdarzenia, które w tym życiu się przewijają.

 

Dobra wiadomość jest taka, że odpowiedź na pytanie czy można nauczyć się optymizmu brzmi – tak. To jednak wymaga czasu i pracy nad sobą, zwłaszcza gdy jesteś osobą sceptycznie nastawioną do spotykających Cię sytuacji, szczególnie tych bardziej skomplikowanych.

Wiesz, nie chodzi o to byś skakał z radości gdy pod Twoimi nogami pojawia się kolejna kłoda. Raczej o to, byś widział rozwiązanie i możliwość przeskoczenia jej. Potraktowania jako doświadczenie, które Cię wzbogaca. Świadomość, że za chwilę będzie lepiej.

Kuba Badach w jednej z piosenek ze swojej płyty OLDSCHOOL (swoją drogą to świetna płyta – warto ja mieć i słuchać) śpiewa, że jeżeli nigdy nie byłoby źle, nie doceniłbyś tego jak może być dobrze.. parafrazując. Całkowicie się z tym zgadzam. Poza tym do czego przyda Ci się ciągłe szukanie negatywów? Takie życie wypełnione pesymizmem jest naprawdę trudne i przykre, podczas gdy wystarczy zmiana nastawienia, spojrzenie z szerszej perspektywy i może żyć Ci się łatwiej.

Jak więc nauczyć się pozytywnego myślenia?

Jeżeli chcesz wykształcić w sobie umiejętność szukania pozytywnych stron swojego życia, usiądź choć raz w tygodniu i zastanów się, przywołaj w pamięci wszystkie dobre rzeczy, które Cię spotkały/sprawiły Ci radość/wywołały Twój uśmiech. Może spotkało Cię coś dobrego ze strony najbliższych, może poprawił Ci humor uśmiech obcej przechodzącej tym samym chodnikiem osoby, może odbyłeś jakieś budujące, konstruktywne spotkanie, które wywołało w Tobie falę inspiracji, a może po prostu śmiałeś się z kimś do rozpuku?
Masz?
To teraz zastanów się, do ilu z tych dobrych sytuacji Ty sam się przyczyniłeś?
To ćwiczenie powinno nakierować Twoje myśli na pozytywne tory, wyciągnąć Cię z przeświadczenia, że nic dobrego Cię nie spotyka.

Twórz dobre zdarzenia wokół siebie!

Umów się na kawę – spotkania ze znajomymi zwłaszcza osobami pozytywnie nakręconymi, pozwalają nam wyluzować trochę i zapomnieć o codzienności. Spotykaj się w większym gronie – wtedy zawsze jest zabawnie. Nie zamykaj się w domu, czasem jest to potrzebne, ale nie przesadzaj z życiem samotnika. Człowiek jest stworzony do życia w społeczeństwie, nie ma co sztucznie się od niego oddalać. Korzystaj z okazji by poznać nowych ludzi, którzy będą dla Ciebie motywującym kopem do działania!

Spędzaj miłe chwile z najbliższymi – pielęgnowanie więzi rodzinnych czy w związku też pozytywnie nakręca. Postaraj się jeść wspólne posiłki z bliskimi, pograj w gry planszowe, wyjdź na spacer. Czerp radość z małych szczęść – to najlepiej nastraja i pozwala zmierzyć się ze wszystkim. Buduj głębokie relacje, a nie płytkie i powierzchowne ograniczające się do wysłania kartki z okazji Bożego Narodzenia.

 

Kup sobie kwiaty!
Proste, ale działa. Wazon świeżych ciętych i kolorowych kwiatów w domu zawsze działał na mnie pozytywnie. Ich zapach i wygląd wpływają pobudzająco i powodują, że aż chce się żyć. Dom od razu emanuje dobrą energią, a dobre wnętrze, to lepsze samopoczucie i nastawienie!

Dużo się śmiej!
Czasem nawet trudne sytuacje można „wziąć na humor”. To zdrowe, poza tym rozluźniające – doładuj się endorfinami i nie pozwól by coś pozbawiło Cię entuzjazmu. Radośni ludzie mają w życiu łatwiej.

Spojrzenie na życie z właściwej perspektywy to coś czego cały czas się uczę. Przy każdej przeciwności staram się znaleźć coś co pomoże mi ją pokonać i na chłodno ocenić, czy faktycznie będzie czymś negatywnym, a może to tylko kwestia mojego spojrzenia i złapania odpowiedniego dystansu?

Tworząc ten wpis przypomniałam sobie cytat z serii powieści, które jako dziecko chłonęłam w formie książek i filmów i do dziś tak naprawdę ilekroć zobaczę na ekranie film o Harrym Potterze, budzą się we mnie bardzo dobre wspomnienia i emocje. Ten cytat zapadł mi w pamięć bardzo mocno i myślę, że idealnie pasuje do podsumowania mojego postu:

„Uśmiech losu można zobaczyć nawet w tych najciemniejszych chwilach, jeżeli pamięta się żeby zapalić światło”.
(J.K Rowling „Harry Potter i więzień Azkabanu”)

 

P.s. Kończę pisać tekst, a zza chmur właśnie wyjrzało piękne, ciepłe słońce.. Przypadek? Nie sądzę!

Start typing and press Enter to search