Przyzwyczajenie w związku – dobre czy nie ?

Ilekroć myślimy o przyzwyczajeniu w związku, mamy raczej negatywne skojarzenia. Bo momentalnie przywołujemy w głowie takie odczucia jak nuda, rutyna. Ona już się nie stara i biega po domu w koszulce XXL z jakiejś wycieczki krajoznawczej, bo przecież ma prawo „być sobą”, on już nawet na nią nie patrzy, uwagę zwraca jedynie wtedy, gdy ona przysłania mu TV. Ona stała się marudną jędzą, a on „jej starym” co to nic tylko narzeka i wymaga. Czy nie tak kojarzymy przyzwyczajenie?

A ja uważam, że to słowo ma nie tylko negatywny wydźwięk. Bo przyzwyczajenie może być dobre wtedy gdy wracając do domu, już na samą myśl cieszysz się, że zaraz usłyszysz jego kroki jak idzie otworzyć Ci drzwi – przecież tak charakterystycznie stąpa. Przyzwyczajenie, to też to, jak on wyjeżdża na dwa dni, a Tobie w domu pusto, bo zazwyczaj w wieczornych godzinach oglądałaś film trzymając głowę opartą o jego ramię, albo graliście w planszówkę i jak zwykle on śmiał się z zasad gry, które istnieją tylko w Twoim przekonaniu. Przyzwyczajenie, to też chwila wieczorem, kiedy dokładnie wiesz w jakim momencie on zacznie chrapać i wręcz odruchowo z Twoich ust wydobywa się szept, że może by jednak rozważył, by przestać 🙂 To wyczekiwanie na porannego buziaka i uśmiech po przebudzeniu. To wszystko, co jest po prostu Wasze, co zaistnieje w Twojej głowie, nim się jeszcze (po raz kolejny) wydarzy.

Przyzwyczajenie to nic złego, o ile sami tego złym nie uczynicie. Ono jest całkowicie naturalne, bo przecież spędzając z kimś tyle czasu, nie sposób nie „zarejestrować” szczególnych, powtarzających się zachowań drugiej osoby. To „zapamiętywanie” siebie pozwala zauważyć wzajemne nawyki, poznać słabości i pomóc je przezwyciężać, zaakceptować niedoskonałości. Dostrzec, że te jego wszystkie fobie, nawyki, zwyczaje są kochane i właściwie wydają się bardziej niż kiedyś normalne. Dowiedzieć się wreszcie, czy to właśnie ten człowiek z którym chcę być.

Przyzwyczajaj się więc do jego chrapania, do talerza w zlewie, który zostanie zmyty po odpowiednim „odleżeniu”, do podbierania kremu do twarzy albo innych drobiazgów. Nie przyzwyczajaj się do obojętności na wzajemne potrzeby, do braku troski i zainteresowania, ani do braku starania się o siebie. Nie przyzwyczajaj się do wiecznie dudniącego telewizora, piwa co wieczór i dresu (chyba że na siłowni).

Ostatnio przeczytałam, chyba na jakiejś fejsbukowej stronie, jak pewien mężczyzna opowiadał o tym jak to zakochiwał się w cudownej roześmianej i przede wszystkim dobrej i bezproblemowej dziewczynie, a potem nie wiedzieć dlaczego, zobaczył w niej narzekającą zmęczoną i nieprzyjemną w obejściu babę. Mówił, że owszem z upływem czasu, może stać się tak, że kobieta robi się zrzędliwa, zaniedbana, i chociaż kiedyś bez przerwy widziałeś ją roześmianą, dziś częściej ma na twarzy grymas niezadowolenia. Ale popatrz na to z innej perspektywy. Ty kiedyś prawiłeś jej komplementy bez okazji, dbałeś o nią, interesowałeś się jej życiem, dostrzegałeś szczegóły takie jak nowa sukienka ( specjalnie dla Ciebie ) czy inny makijaż. A teraz ? Kiedy po raz ostatni powiedziałeś jej, że ładnie wygląda, że Ci na niej zależy, że jest dla Ciebie ważna zarówno ona sama jak i to by rozwijała skrzydła i kochała życie ? No właśnie. Tak się dzieje, gdy pozwalasz by przyzwyczajenie stało się dla Was czymś niszczącym.

Związek to takie coś, o co trzeba dbać. I to nie od wielkiego dzwonu. Tu nie można stracić czujności. Myślę jednak, że przede wszystkim trzeba bardzo chcieć. Obie strony muszą chcieć. Inaczej próba czasu, będzie nie do przejścia.
Niech przywiązanie, nie będzie biernością i przyzwoleniem na takie „związkowe lenistwo”. Każda relacja damsko-męska potrzebuje trochę działania, trochę romantyzmu, choć (co także niedawno usłyszałam), romantyzm w każdym związku może przejawiać się inaczej. U jednych to ckliwy film, kolacja w blasku jednej świecy, dla innych wspólne chodzenie po sklepach, wyprawa do jakiegoś buszu, jazda na motorze we dwoje, czy skok ze spadochronem w tandemie, albo na przykład koncert heavy-metalowy. Co związek to inny sposób okazywania uczuć i romantyzmu szeroko pojętego. Najważniejsze, że pewni tego, czego oboje pragniemy, chcemy wzajemnie się uszczęśliwiać i okazywać to co nas dobrego dla drugiej osoby. Ważne, że choć przyzwyczajony do jego/jej nawyków i upodobań, pozwalasz się zaskoczyć i jednocześnie zaskakujesz. Tak, element zaskoczenia jest dobry 😉

  • Mogłabym się podpisać pod tym nogami i rękami. Chociaż sama ostatnio się zastanawiałam, co zrobić z jego piwami co wieczór. Kurcze, niby nie mam powodu mu tego zabraniać, a skoro lubi? Dla mnie ta taka rutyna jest trochę upewnieniem się, że nasz związek przeszedł na wyższy level, że jesteśmy w stabilnym i poważnym związku, że możemy być ze sobą i się nie przejmować tą codziennością. Oczywiście dbanie o szczęście drugiej osoby, o to, by niczego jej nie brakowało, by być podporą i tym najleszym wsparciem w trudnych sytuacjach jest obowiązkowe. Ale to się chyba rozumie samo przez sie, gdy się kogoś kocha 🙂

    • nicelady

      No właśnie, chyba to przyzwyczajenie, w dobrym znaczeniu tego słowa, powoduje, że dostrzegamy piękno w czyjejś codzienności i daje nam to duże poczucie stabilności, jak słusznie zauważyłaś . Jak sobie zdamy sprawę jak te przyzwyczajenia partnera są nam już bliskie to sama myśl, że mogłyby zniknąć jest niepokojąca 🙂

Start typing and press Enter to search