Recenzja maski PILATEN oraz dwa sprawdzone przepisy na maski peel-off.

Próbowałaś kiedykolwiek domowych (lub nie) sposobów na peel-off? Ja odkąd odkryłam, że mogę tak dobrze oczyścić cerę i pozbawić ją zaskórników oraz zanieczyszczeń, które powodują, że skóra twarzy nie wygląda dobrze, jestem wielką fanką takich zabiegów. Co najlepsze mogę je wykonywać w zaciszu domowym i całkowicie we własnym zakresie. O ich skuteczności za chwilę.

O tym, że najlepszą bazą pod piękny makijaż jest zdrowa i zadbana cera bez jakichkolwiek niedoskonałości powtarzam od zawsze. Bo na nic zdadzą się drogie kosmetyki, gdy cera będzie chropowata, pokryta zaczerwieniami i wypryskami. Owszem zakamuflujesz je i znacznie zmniejszysz widoczność, ale efekt wykonanego makijażu nie będzie tak powalający jak w przypadku czystej cery.

Co więcej tak naprawdę wyleczenie i skuteczne oczyszczenie skóry twarzy jest mimo wszystko długotrwałym procesem tym bardziej, im więcej na niej różnego rodzaju niedoskonałości..

Kilka dni temu, po całym długim tygodniu oczekiwania, przyszła moja paczka z maską PILATEN. Tyle się na jej temat nasłuchałam i naczytałam świetnych opinii i informacji o rewelacyjnych efektach, że postanowiłam sama na sobie ją przetestować. Jestem po trzech aplikacjach i rzeczywiści widzę jej działanie. Ogólnie użycie nie jest zbyt skomplikowane, choć maska jest dość lejąca się, dlatego trzeba uważać, by nie „poczęstować” całej łazienki.
Powinnaś zwrócić uwagę, by warstwa maski nie była zbyt cienka, wtedy trudno ją zdjąć „w całości”. Nie może być także za gruba, by schnięcie jej nie trwało w nieskończoność. Grubość powinna być taka, by stworzyć równomierne, czarne pokrycie bez prześwitów. Kolor nie powinien wydawać się „wyblakły”.

Kiedy już nałożysz maskę na twarz (ja nałożyłam tylko na miejsca gdzie tworzą się zaskórniki czyt. strefa T, płatki i boki nosa, broda) trzymaj ją tak długo aż wyschnie – około 20 minut. Po tym czasie zdejmij maskę.

Moje spostrzeżenia – skóra faktycznie jest oczyszczona, zdejmuje się większość zanieczyszczeń, ale podejrzewam, że potrzeba regularnego stosowania, by efekty były lepsze. Ponadto cera jest wygładzona i matowa. Ogólnie polecam, ale nie spodziewaj się, że od samego początku uzyskasz szokująco dobry rezultat. Jak wszystko inne, ta maska także musi być użyta kilka razy by dać pożądany efekt.

Ostatnio zaczęłam też szukać maseczek o takiej konsystencji i sposobie ściągania z twarzy, ale do wykonania w domu i odkryłam dwie, które dają naprawdę zadowalające wyniki.

Pierwsza z nich to maska żelatynowa.
Potrzebujesz 3 łyżek mleka i 2 łyżek żelatyny, które łączysz ze sobą w tak zwanej kąpieli wodnej. Gotowy produkt nakładamy na twarz pędzlem (gęstym) i po ok. 15-20 minutach ściągamy z twarzy. Skóra będzie oczyszczona, gładka. Naprawdę warto tę maskę wykonać i przekonać się na własnej skórze o jej działaniu. Musisz jednak uzbroić się w odporność na niezbyt przyjemny zapach żelatyny.

Kolejną maską peel-off jest ta wykonana z białka jaja kurzego oraz soku z cytryny. Przyda się też ręcznik papierowy. Białko ubij na piankę, dodaj łyżkę soku z cytryny. Nałóż warstwę białka na twarz. W ręczniku papierowym zrób otwory na oczy i usta. Ułóż papier na masce na twarzy, przykryj kolejną warstwą białka. Poczekaj około 25 minut aż maska wyschnie, następnie zdejmij. Cera będzie świeża i oczyszczona.

W maskach tego typu najbardziej podoba mi się konsystencja i sposób zdejmowania oraz to, że widzisz jak wiele zanieczyszczeń „ściągnęłaś” z twarzy. Widzisz też efekt zmatowionej i gładkiej skóry – bez warstwy sebum, przez które tak często świeci się twarz zwłaszcza w dość problematycznej strefie T.

Stosuj maski regularnie i ciesz się czystą skórą, na której każdy makijaż jaki wykonasz będzie wyglądał pięknie 🙂

Start typing and press Enter to search