Szkodliwe substancje w Twoich kosmetykach.

Codziennie nim wyjdziesz z domu, przynajmniej 15 minut poświęcasz na zrobienie makijażu. Za każdym razem, gdy w drogerii wybierasz podkład, pomadkę czy milion innych kosmetyków, których będziesz używać, zwracasz uwagę na to by jak najlepiej prezentowały się na skórze, by jak najlepiej maskowały niedoskonałości Twojej skóry. Jednak czy kiedykolwiek zastanawiałaś się jaki jest skład tych produktów? Bo przecież jeżeli chodziłoby o produkty spożywcze, to pewnie minimum 50% z nas sprawdziłaby zawartość różnych „E”. Co więc z kosmetykami ? Do tej pory jakoś mnie to nie zastanawiało, ale gdy natrafiłam na artykuł dotyczący tego zagadnienia, po prostu stwierdziłam, że czasem warto i temu poświęcić uwagę, zwłaszcza, że niektóre substancje zawarte w kosmetykach mogą wywoływać groźne choroby. I nie chodzi o to, że od dziś wszyscy mają być bio, eko i najlepiej to używać samych naturalnych kosmetyków. Nie dajmy się zwariować. Po prostu następnym razem w sklepie, mając do wyboru dwa produkty, wybierz chociaż mniejsze zło 🙂 Myślę, że lepiej mieć jakąkolwiek świadomość i wiedzę na ten temat. Skoro tyle uwagi poświęcamy żywieniu, to dlaczego nie zostawić jej trochę na to co nakładamy bezpośrednio na skórę ?

Zacznijmy od podkładu. Często by przedłużyć termin ważności tego  kosmetyku, dodaje się do nich związki butylowane. Są one oznaczane jako BHT lub BHA. Owszem powodują one dłuższą ważność podkładu, niestety dla Twojej skóry kontakt z nimi może oznaczać zaburzenie funkcjonowania hormonów i nowotwory. Dlatego poszukując podkładu o mniej szkodliwym składzie, szukaj tego, w którym są wykorzystywane naturalne związki konserwujące jak np. witamina E.

Nieciekawe etykiety potrafią mieć także pomadki do ust o nasyconych barwach, ponieważ możesz w nich znaleźć pewne ilości metali ciężkich jak (nawet) ołów czy aluminium. Skutki dla zdrowia mogą być opłakane, a przecież są produkty tego typu z naturalnymi barwnikami, na przykład pigmentami z owoców, a nie sztucznie tworzone i zagrażające Twojemu życiu.

Kolejna w ruch idzie maskara. Niestety, ale poza wachlarzem kuszących rzęs może dostarczyć Ci dawkę sadzy, która jest szkodliwa dla narządów wewnętrznych. Jak „wykryć” jej zawartość? Na etykiecie jest określana często jako channel black, pigment black 6 czy pigment black 7, acetylene black. Jest jeszcze kilka innych nazw, ale te spotykane są najczęściej.

Skoro już przy oczach jesteśmy, warto zwrócić uwagę na to co kryje się w cieniach do powiek. A wierzcie, że nawet tam można kilka niepożądanych substancji znaleźć. Są to przede wszystkim wcześniej wspomniane BHT, BHA, ale także barwniki syntetyczne. Groźny dla skóry i rakotwórczy może być także stosowany w cieniach talk (krzemian magnezu).

Kredki do oczu i konturówki do ust, są świetnym podkreśleniem i sposobem na wydobycie głębi. Ale i one nie uchroniły się przed sprytnie „przemyconymi” szkodliwymi związkami. Na przykład oktinoksat in. octinoxate, który powoduje choroby tarczycy oraz zaburzenia endokrynologiczne. Prócz niego staraj się wyeliminować produkty zawierające p-fenylenodiaminę, barwnik skażony metalami ciężkimi.

Teraz przyjrzymy się korektorom, zwłaszcza tym, chroniącym naszą skórę przed promieniowaniem UV. Wyobraź sobie, że taką ochronę często zapewniają chemiczne filtry UV, które nie dość, że są trujące, to jeszcze mogą powodować zmiany hormonalne. Filtry te często występują między innymi pod nazwą oxybenzone, benzophenone-3 oraz benzophenone-4.

No i na sam koniec pazurki, a właściwie lakiery do paznokci. Wiadomo, że w ich składzie na próżno doszukiwać się naturalnych składników – bo ich tam raczej nie ma. Natomiast tak jak w przypadku wszystkiego, zawsze pozostaje Ci opcja „mniejsze zło”. Dlatego wystrzegaj się w tych produktach takich składników jak formaldechyd, który jest wyjątkowo drażniący dla dróg oddechowych, oczu, może być rakotwórczy. Tę substancję, tak jak formalinę oraz uwalniacze formaldechydu znajdziesz pod nazwami: benzylhemiformal, Diazolidinyl Urea, DMDM Hydantoin.

To tylko niewielka część tego, co może znaleźć się w naszych kosmetykach i co może nam szkodzić. Wierzchołek góry lodowej. I o ile nie warto wpadać w paranoję o tyle czasem warto jednak wybrać to co mniej szkodliwe i ryzykowne dla Twojego zdrowia. Czasem wydawać by się mogło, że coś „w powietrzu” nas uczula, a może to właśnie jakiś składnik kosmetyku ? Do mnie właśnie dotarło, że pewnie nie raz wklepywałam w skórę coś, co mogło zawierać toksyczne związki. Poza tym, skoro potrafimy przejrzeć całą półkę w sklepie w poszukiwaniu etykiety spożywczej z odpowiednim składem, dlaczego nie zastosujemy choć minimum wysiłku, by sprawdzić co znajduje się w naszych kosmetykach ?

Start typing and press Enter to search