Kiedy Twój fitness staje się obsesją.

Ten tydzień był naprawdę długi. Dobry, pracowity – ale dał się odczuć. To z czego jestem zadowolona, to fakt że pomimo zmęczenia po powrocie z pracy, ogarnięciu domowego zacisza znajdowałam jeszcze siłę i motywację do tego by rozłożyć w pokoju matę, ubrać swoje sportowe ciuszki i wykonać to co zaplanowałam czyli swój trening.

W którymś momencie naszła mnie myśl, czy to jeszcze silne samozaparcie i motywacja czy może już objaw czegoś niezdrowego? Kolejne pytanie brzmiało: czy gdybym nie poćwiczyła, gdybym po zjedzeniu kolacji poleżała trochę brzuchem do góry z książką, jakbym się z tym czuła? Zwróciłoby to w ogóle moją uwagę czy nie? Bo jak jakiś czas temu się dowiedziałam – nie zawsze to co wydaje się być dla nas dobre, faktycznie takie jest..

Wiecie, że można mieć obsesję na punkcie „bycia fit”? Ja jeszcze niedawno nie wiedziałam, choć nie raz mi to na pewno groziło. Okazuje się jednak, że można tak zafiksować się na punkcie zdrowego odżywiania, że paradoksalnie zdrowia można się skutecznie pozbyć.
Bardzo często gdy ktoś po prostu lubi zdrowo żyć – ludzie dookoła maja po prostu w zwyczaju rzucać tekstami w stylu „to już obsesja”, „jak Ty tak wytrzymujesz” i innymi, które zapisałam tutaj, a które potrafią jak nie zirytować to chociaż wprawić w zakłopotanie. Jak się jednak okazuje, są osoby które faktycznie doprowadzają się do autodestrukcji, bo wpadają w pułapkę „zdrowego stylu życia”.

Jak objawia się ortoreksja? Ano tak, że chory ma dosłownie obsesję na punkcie kontrolowania tego co je. Wszystko na jego talerzu musi być tym co uważa za absolutnie zdrowe. Wszelkie odstępstwa od diety jaką obecnie stosuje to dla niego istna tragedia, rekompensuje sobie takie „wyskoki” ciężkimi treningami. Konsekwencją tej obsesji jest ciągłe wykluczanie z diety kolejnych produktów, stosowanie coraz to nowych diet wyszukanych w internecie. Każdy produkt uznany za niezdrowy natychmiast znika z diety ortorektyka, co prowadzi oczywiście koniec końców do niedożywienia.

Ortoreksja to poważna choroba. Zaczyna się oczywiście w głowie.
Wiecie, miałam w swoim życiu epizod wręcz maniakalnego kontrolowania każdej kalorii, narzucania sobie limitu ile mi wolno i równoważenia każdej kalorii solidnym treningiem. To było kilka lat temu kiedy jeszcze nie byłam świadoma tego jak działa mój organizm i jaką wyrządzam mu krzywdę traktując w ten sposób. Na szczęście w porę się ocknęłam, zrozumiałam że muszę pokochać siebie taką jaką jestem i nie doszukiwać się wad w inności.

Nie piszę tutaj o tym z potrzeby zwierzenia się, ale dlatego że wiem jak łatwo popaść w skrajność. Poza tym jeżeli stoisz dziś po drugiej stronie i widzisz że ktoś przejawia skłonność do takich chorobliwych zachowań – nie krytykuj, nie wyśmiewaj ani nie rzucaj „januszowymi mądrościami” tylko porozmawiaj i wesprzyj. Pokaż takiemu człowiekowi, że jest wiele wart dokładnie w takiej wersji jaką prezentuje na co dzień. Krytyka nic tu nie zdziała, a jedynie spowoduje, że taka osoba wycofa się ze znajomości i towarzystwa.

Inną sprawą jest kiedy posądzasz o chorobę kogoś kto po prostu ma swój zdrowy lifestyle i rękoma i nogami się go trzyma. To, że mam zasady takie jak „słodycze raz w tygodniu” (a uwierz jak już przyjdzie weekend to się nie oszczędzam) czy ograniczenie ilości alkoholu, to że robię treningi nawet gdy mi się nie chce i jestem padnięta po całym dniu pracy – to mój świadomy wybór i nie świadczy o chorobie. Trzeba umieć rozróżnić zdrowe podejście od chorobliwego 😃 Nazywanie chorym człowiekiem osoby, która podporządkowuje w pewnym stopniu swoje życie pasji to zwyczajne niezrozumienie i zamknięcie na świat. 

Trzeba wiedzieć i umieć dostrzec kiedy zaczyna się robić niebezpiecznie.

Objawy ortoreksji to na przykład:

* łapanie doła po zjedzeniu czegoś mniej zdrowego
* karanie każdej nadprogramowej kalorii mocnym treningiem, najlepiej natychmiast
* planowanie każdego posiłku bardzo szczegółowo
* rezygnuowanie ze spotkań ze znajomymi, bo istnieje ryzyko, że zjesz coś niezdrowego
* eliminacja ze swojej diety wszystkiego co uznajesz z niezdrowe
* fakt, że nie potrafisz odpuścić i zjeść czegoś na co masz ochotę nawet raz na jakiś czas, bo „to niezdrowe” – (cheat meal to dobry, zdrowy nawyk)

Kiedyś może nawet o czymś takim jak ortoreksja nie słyszano. Żyjemy jednak w czasach, w których na dietę czy sport jest po prostu moda. Teraz niemal każdy chce być fit, chce być zdrowy, dobrze wyglądać.. Niestety bardzo łatwo się w tym zatracić. Zdrowy styl życia jest dla każdego i jest celem samym w sobie. Nie powinien jednak zaburzać ani jakkolwiek negatywnie wpływać na nasze samopoczucie, nie powinien być obsesją która powoduje załamanie gdy tylko złamiemy zasadę.

Wszystko jest dla ludzi, trzeba jednak znać umiar i nie przeobrazić czegoś co daje radość i satysfakcję w swojego kata. Tak samo jest z pracą, związkiem, relacjami z przyjaciółmi i rodziną – ze wszystkim co pojawia się w naszym życiu.

Dobrego wieczoru, Kochani !

Start typing and press Enter to search