Zmiana planów, problemy? – to nie koniec świata!

„Jeśli jest noc,
musi być dzień,
jeśli łza – uśmiech.”  (Ks. Jan Twardowski)

Życie uczy. Ma dość niekonwencjonalne metody na to, by nauczyć Cię pokory, nie polegania i nie uczepiania się jednej drogi, jednego rozwiązania, ale ciągłego poszukiwania nowych opcji, nowych możliwości. Rozumiesz te lekcje? Godzisz się na nie? Wyciągasz wnioski?

Prawdopodobnie nie zawsze. Niestety należymy do tego gatunku, który lubi wiedzieć i czuć, że znalazł właściwe rozwiązanie i teraz już wszystko będzie idealnie. Lubimy czuć się bezpiecznie, lubimy kiedy wszystko w życiu układa się po naszej myśli. A kiedy los postanawia pokrzyżować nam plany, czujemy się jak niesprawiedliwie potraktowane dziecko. „Przecież nie tak miało być!”, „tak ciężko na to pracowałam”, „dlaczego zawsze mnie takie rzeczy spotykają?”. Nie lubimy, gdy życie chce nas czegoś nauczyć.

Wiecie, zdałam sobie z tego sprawę kilka dni temu. Jedna ‚porażka’ choć dziś sądzę, że to zbyt duże słowo. Jedna nieoczekiwana zmiana planów – tak brzmi lepiej i bardziej trafnie – spowodowała u mnie nie dość, że właśnie bunt, bo nie tak sobie zaplanowałam, to jeszcze to, że stałam się naprawdę smutna, nieznośna – dosłownie jakbym wciąż miała PMS. Biedny mój ukochany, który cierpliwie przy mnie wówczas był. Tak ‚by the way’, nieoceniona jest obecność ukochanej osoby, gdy czujesz że wszystko przeciwko Tobie. Ktoś kto nie pozwoli Ci myśleć źle, kto wysłucha, zrozumie i po prostu będzie obok, a czasem kopnie w tyłek, bo ileż można się nad sobą użalać – osoba na wagę złota.

No ale wracając do rzeczy chodzi mi o to, że choć ciężko stosować tę zasadę w życiu, to trzeba zaakceptować to na co nie mamy wpływu, a co czasem po prostu zmienia bieg wydarzeń. Nie mówię, że masz skakać z radości jak życie kładzie Ci kłodę pod nogi – tu posądziłabym Cie o problem z równowagą psychiczną 🙂 Twierdzę po prostu, że w ciągu całego Twojego życia jeszcze tyle Cię zaskoczy, nie zawsze pozytywnie.. że szkoda Twojego czasu, energii, dobrego humoru i uśmiechu do świata na rozczulanie się nad tym..

Wiesz jak sobie z tym poradzić? Może wypróbuj tych kilka wskazówek?

Wprowadź w życiu priorytety.
Nie wyszło Ci z jedną rzeczą? Złap się innej, która jest dla Ciebie ważna i i czerp z niej satysfakcję, skup na niej swoją uwagę i spraw by poszła lepiej! Skoncentruj się na tym co dla Ciebie istotne – zrób taki mały rachunek sumienia. Może to co Ci się nie udało wcale nie powinno być na pierwszym miejscu?

Nie wyolbrzymiaj sprawy.
Wiesz, zawsze pomaga mi pytanie do samej siebie: czy skala mojego problemu jest naprawdę aż tak ogromna? Kiedy tak nad tym chwilę pomyślę, zawsze pokazuje się rozwiązanie. Przecież mogę spróbować jeszcze raz. Problem, czy zmiana planów to nie wyrok na całe życie. Jestem zdrowa, sprawna, mam obok kochającego człowieka i wsparcie rodziny czy przyjaciół. Ilu ludzi tego nie ma i żyje, i musi sobie jakoś poradzić? Czasem gdy przyrównasz skalę swoich problemów do innych jakie mogą mieć ludzie żyjący nie tak daleko Ciebie, zdajesz sobie sprawę, że masz możliwości by ze wszystkim sobie poradzić.

Chce Ci się płakać i krzyczeć – śmiało!
Uważam, że nadmiaru emocji, smutku trzeba się pozbyć. Jeżeli u Ciebie tak jak u mnie sposobem na wyładowanie stresu jest (poza sportem oczywiście, to zawsze dobre wyjście) płacz – to rycz! Ile potrzebujesz. To naprawdę potrafi oczyścić Cię z nadmiaru uczuć, emocji, stresu, strachu czy czegokolwiek co towarzyszy Ci w ekstremalnych sytuacjach.

Zrozum, że nie na wszystko masz wpływ.
Więc staraj się nie brać wszystkiego personalnie. Twoja porażka nie zawsze jest efektem tego, że w czymś nawaliłaś. Czasem to niekorzystny splot okoliczności. Nie bierz tego do siebie i nie czuj się jak bezużyteczna kupa złomu, bo tak nie jest. Dostrzegaj swoją wartość zawsze! Nie masz na coś wpływu? Zaakceptuj to, a będziesz spokojnie spała. Masz na coś wpływ? To napraw to w czym niedomagasz – też będziesz lepiej się czuła.

Wyciągaj lekcję z tego co daje Ci los.
Z każdej trudnej czy skomplikowanej sytuacji wyciągaj dla siebie lekcję i wnioski. Zapamiętaj je i nie popełniaj tych samych błędów następnym razem. W moim przypadku potrzebna jest zmiana samego podejścia do pewnych rzeczy. Zachowanie w sytuacjach kryzysowych zdrowego dystansu i emocji w ryzach. Nie odbieranie ‚nie’ jako personalnie skierowanego ataku… Czasem coś zmienia się poza zasięgiem moich działań. I tyle. Trzeba zmobilizować siły i iść dalej. Z radością, uśmiechem i pozytywnym nastawieniem (uwierzcie, że dobre nastawienie i patrzenie w przyszłość pozytywnie naprawdę powoduje, że spotykają Cię dobre rzeczy – a przynajmniej to, że z tymi trudnymi lepiej sobie radzisz).

Mądrzy ludzie piszą i mówią, że porażki i trudności nas kształtują i prowadzą do sukcesu!

A jaką lekcję Ty wyciągnąłeś z ostatniej porażki? Co w Tobie zmieniła?

Start typing and press Enter to search