Święta, święta. O najpiękniejszym miesiącu w roku i z wdzięczności za piątą choinkę.

christmas decoration

Uwielbiam zapach grudnia. Grudzień pachnie choinką, pomarańczą, cynamonem i piernikiem. Pachnie też ekscytacją, „główkowaniem” jaki prezent sprawi bliskiej osobie największą radość, dekorowaniem domu i radosnym odliczaniem dni do Wigilii. Dla mnie to najpiękniejszy miesiąc każdego roku, pomimo tego że to zima, a ja należę raczej do ciepłolubnych. 

Uwielbiam grudzień i okres świąteczny i mimo, że prawdę o Świętym Mikołaju dawno już poznałam, to cieszę się jak dziecko na te wszystkie grudniowe Bożonarodzeniowe czynności. Pieczenie pierniczków, wieczory z grzańcem.. planowanie i organizowanie prezentów – to mnie straszliwie kręci! I do tego jeszcze te wszystkie piosenki, kolędy i cała gama zimowych dźwięków. 

presents
Ten grudzień jest wyjątkowy, bo ubierzemy razem już piątą wspólną choinkę i właśnie zdałam sobie z tego sprawę. Tym wpisem, chcę podziękować mojemu Miśkowi że upoluje i wniesie tę choinkę na drugie piętro po raz piąty (dzięki Bogu w tym roku mamy już windę), że po raz piąty będzie udawał, że wcale nie domyśla się jaki prezent pod choinką znajdzie i że po raz piąty będę mogła szepnąć mu do ucha, jak bardzo mi dobrze z tym, że tworzymy tę grudniową (i nie tylko) rzeczywistość razem. To dla mnie ważne.
 
Nie wiem kiedy ten czas tak zleciał (wiem, brzmię jak jakiś stary człowiek). Kiedy przypomnę sobie ten pierwszy grudzień, pomyślę ile już zdarzeń wspólnie doświadczyliśmy i to skrajnie różnych, z całą gamą emocji (a to przecież dopiero początek) to zaczynam się robić jakaś taka sentymentalna. Miło wspomina się ten czas. 

W tym roku naszła mnie jakaś taka myśl, że dziś już niestety trudno o magię Świąt. Wszyscy pędzimy przez cały okrągły rok, nagle 24 grudnia zatrzymujemy się na moment żeby zaraz po 2 stycznia wpaść w Nowy pęd oczywiście z nowymi postanowieniami. 

 

Robi się z tego takie życie na przetrwaniu – od Świąt byle do ferii, od ferii byle do Wielkanocy, a stamtąd to już byle tylko do wakacji i tak w kółko… a potem co, byle do końca tego ciężkiego życia? Jakby życie było ciężką wędrówką, którą trzeba odbębnić. To smutne. Nie zgadzam się na to. Nie chcę w ten sposób. Życie jest cudowne, piękne, kolorowe, czasem stawia wyzwania ale one są jego częścią, elementem bez którego nie byłoby właśnie takie jakie jest. Życie jest super!

 
 
 
Jestem wdzięczna mojemu Miśkowi, że zatrzymuje dla mnie świat gdy dzieją się te piękne chwile. Potrafi oderwać mnie od pędzącej maszyny zwanej życiem codziennym i pokazać jak cudownie może być w naszym prywatnym slow motion. Dziękuję za to każdego dnia. Dzięki temu nie gubię ani magii Świąt, ani magii małych codziennych dobrych zdarzeń. 
 
presents window
W tym roku rozpoczęłam studia podyplomowe z Psychologii pozytywnej i w ramach zajęć miałam ‚przyspieszony’ dwudniowy warsztat Mindfulness. 

Nie wiem, czy kojarzysz ten nurt ale on mówi właśnie o tym (w dużym skrócie i uogólnieniu), jak nie tracić momentów ale uważnie ich doświadczać. Jak po prostu być, po prostu czuć, dać uwagę innym ale także sobie. 

To niesamowite, że dążąc do „szczęścia” potrafimy stracić kontakt z samym sobą, nie mówiąc już o tym jak tracimy kontakt z najbliższymi nam osobami. W efekcie oczywiście o szczęściu nie ma mowy.
 
Dla mnie te dwa warsztatów były cudownym momentem zatrzymania, i zdaniem sobie sprawy z tego co tak naprawdę daje mi szczęście i spełnienie, a co jest marnym substytutem. 

Zauważyłam na nowo, kiedy tylko udaję że jestem uważna, że słucham (niezależnie kogoś czy samej siebie). 
Idealnie złożyło się, że warsztaty odbyły się właśnie w grudniu, właśnie przed Świętami bo dla mnie ten czas sprzyja momentom zatrzymania i refleksji jak żaden inny w roku. 
 
 
Do Świąt jeszcze chwila, ale już teraz chcę Ci życzyć tego, abyś się cieszył/a, abyś doświadczał/a i na chwilę zatrzymał/a się – bo warto. Pozwól sobie po prostu być. Dla siebie, dla innych. 

Co to znaczy „być sobą”

hat
Piątkowy wieczór, pierwszy od dawna tak spokojny. Pierwszy w wygodnych ciuchach na kanapie, w „znoszonym” już makijażu, niedbale związanych włosach. Od niechcenia wybrałam jakiś film na Netflixie, padło na „Wysoką dziewczynę”.

Nie był to może film najwyższych lotów, P. właściwie przespał jakieś 3/4 filmu ale mnie z jakiegoś powodu wciągnął.

Akcja rozgrywa się gdzieś w Stanach. Główna bohaterka, to młoda dziewczyna, wzrost 186 cm w wieku licealnym co na tle innych dzieciaków było raczej widocznym znakiem szczególnym. Oczywiście dzieciaki nie dawały jej żyć, traktowały jak odmieńca itd. itd. Dziewczyna jednak w pewnym momencie postanawia o siebie zawalczyć i pokazuje, że to co w ich oczach czyni ją odmieńcem tak naprawdę nadaje jej wyjątkowości. Pokazuje, że to nie bycie klonem jednym z wielu powoduje, że jesteśmy wyjątkowi ale właśnie te cechy, które nas od innych odróżniają.
 
Tak, zawsze możemy doszukiwać się w sobie czegoś co za wszelką cenę chcielibyśmy zmienić. Jednak życie w takiej pełnej akceptacji jest po prostu piękniejsze. Pokonując swoje lęki przed byciem innym masz dwie opcje. Możesz skulić się i schować lub wypiąć pierś i być dumnym z tego kim jesteś – doświadczać pięknych rzeczy, chwil.
 
To mi przypomina siebie sprzed kilku lat. Wciąż widziałam w sobie coś co wymaga poprawy, udoskonalenia, zmniejszenia czy powiększenia. Zawsze było coś. Z czasem jednak przestałam tak surowo na siebie patrzeć. Jestem dumna z tego kim jestem i jaka jestem. Lubię swoje „za małe” usta, piegowaty nos i parę innych cech jak to, że bywam chaotyczna, wszystko analizuję, gubię się nawet z mapą w rękach i lubię komedie romantyczne, choć większość ludzi uważa je za tandetne.

Co więcej, lubię swoją wrażliwość, to że płaczę gdy widzę czyjąś krzywdę, że jestem tak emocjonalna. Dziś odkrywam w tym swoją siłę, nie słabość.

Czy pracuję nad tym by być lepszym człowiekiem? Tak. Czy uważam, że to jaka jestem dziś jest czymś złym? Nie.
Po prostu.
 

Ostatnio przeczytałam na którejś z fejsbookowych grup, że „Pewność siebie (co rozumiem jako umiejętność bycie sobą, nie ważne co by się działo) nie oznacza, że gdy spotykasz się z ludźmi zadzierasz nosa i uważasz się za kogoś lepszego. Pewność siebie oznacza, że gdy spotykasz się z ludźmi jesteś sobą, bo wiesz, że z nikim nie musisz się porównywać”.

Bardzo mi się to spodobało. Z tą właśnie myślą Cię zostawiam..

 

 

Dobrego piątku!

E.