Oprah Winfrey powiedziała kiedyś – „Bądź wdzięczny za to co masz, a będziesz miał tego więcej. Jeżeli koncentrujesz się na tym czego nie masz, nigdy nie będziesz mieć wystarczająco dużo”. Ostatnio dużo słuchałam i czytałam o tym, jak kluczowe w drodze do szczęścia jest praktykowanie wdzięczności. Kupuję to. Logicznie myśląc, prościej jest odnaleźć szczęście skupiając na tym co mamy niż uganiać się za niedoścignionym i frustrować faktem, że nie mamy wszystkiego. Nikt nie ma wszystkiego. 
 
Wdzięczność po prostu działa. Oczywiście na szczęście w życiu składa się wiele czynników. Według Sonji Lubomirsky składowe szczęścia rozkładają się tak, że 50% to czynnik biologiczny czyli to co mamy „zapisane”. I tutaj fakt, jest to dużo więc możesz pomyśleć: „Skoro tyle zależy od czynników biologicznych, to co ja mogę?”. Otóż możesz bardzo dużo, bo choć okoliczności życia czyli nasze środowisko, majątek, materialne czynniki – zajmują 10% (oczywiście są to wartości uproszczone, poglądowe), to aż 40% to nasza własna aktywność. Aż 40% zależy tylko i wyłącznie od nas, od naszej pracy nad szczęściem. To już brzmi lepiej, prawda? Być może stąd też powiedzenie, że pieniądze szczęścia nie dają. Wielu ludzi potwierdziło, że choć mieli w życiu można powiedzieć wszystko: karierę zawodową, majątek, możliwość podróżowania w najdalsze zakątki świata – to nie czuli się szczęśliwi. Mieli wszystko, a jednocześnie nie mieli nic. 
 
To relacje w naszym życiu są naprawdę istotne, to nasza postawa się liczy i to co zrobimy, co będziemy w sobie pielęgnować ma znaczenie. Możesz oczywiście wierzyć mi lub nie, to Twoja decyzja. Ja jednak chcę dzisiaj powiedzieć o tym, że możesz naprawdę dużo. 
 
 

 

Skupiam się tu na zagadnieniu wdzięczności, bo dziś jest mi ono szczególnie bliskie. Postanowiłam praktykować wdzięczność, zainspirowana ludźmi których to odmieniło. Co więcej, zauważyłam że gdzieś podświadomie wdzięczność była w moich myślach zawsze. Czułam ją w prostych sytuacja jak choćby na spacerze, kiedy słońce świeciło mi prosto na twarz a ja miałam całe popołudnie aby się tym cieszyć. Czuję za każdym razem gdy spotka mnie coś dobrego, gdy ktoś okaże mi miłość, przyjaźń czy po prostu wysłucha kiedy potrzebuję mówić. 
 
Co daje więc świadoma praktyka? Na pewno to, że potrafię być wdzięczna za coraz „mniejsze” szczęścia i bardziej zwyczajne sytuacje. Poza tym, potrafię już łapać się na tym, by w momencie prozaicznych sytuacji które średnio lubię jak np. ulewa kiedy ja przemierzam ulice w baletkach czy szpilkach – nie denerwować się, nie przeklinać tego deszczu w myślach i nie nakręcać się negatywnie ale przekierować myśli w stronę wdzięczności – bo dawno nie padało, bo w domu mam suszarkę, bo samochód stoi za rogiem, a nie 5 km dalej. Przykład może przerysowany ale chodzi o mechanizm działania mojej głowy i kontroli nad tym co chcę przyjmować, a czego nie. 
 
Wdzięczność uczy mnie także tego, jak ważna dla siebie jestem. I to jest dobre. Nie stawiam się na samym końcu jak zwykłam to robić kiedyś. W tym wszystkim jednak w dalszym ciągu widzę potrzeby innych. Prawda jest jednak taka, że jeżeli nie zadbam o swoje zasoby, nie obdaruję innych. Najpierw muszę „mieć z czego dawać”, nie da się inaczej. 
 
 
Jest jeszcze jeden ważny powód dla którego wdzięczność jest tak świetną praktyką. Otóż wdzięczność daje radość. Czystą radość z codziennego dnia. Pisząc ten tekst siedzę w kuchni. Przez balkonowe okno wdzierają się promienie słońca, którego brakowało przez kilka ostatnich dni. Mam kubek ciepłej kawy i jest wczesny poranek, świat dopiero się budzi. Czuję nieziemską radość, a powiedziałbyś – nic szczególnego 😉 
 
 
„Every day may not be good, but there’s something good in every day” 

Recommended Posts